Ach co to był za intensywny wyjazd. Szybko zebraliśmy skład (pojechaliśmy w 7 osób) i w drogę. Mamy bardzo dobre połączenie z mojej miejscowości, także 3 godzinki w samochodzie i już byliśmy w Szczyrku.
Udało nam się znaleźć bardzo fajny domek z przemiłymi właścicielami i 3 wspaniałych Yorków. Udało nam się przyjechać w odpowiednim czasie - za wynajęcie pokoju na min 3 doby mieliśmy zniżkę na wynajęcie pokoju + zniżkę na karnet. Za 3 dni (na wyznaczonym szlaku) zapłaciliśmy 115 zł, gdzie normalnie za przejazd w naszym przedziale czasowym należało zapłacić ponad 70 zł. Ładna promocja, prawda? Nam to pasowało, bo karnet obowiązywał cały dzień i można było jeździć do W-O-L-I :). Na pewno na nas się nie dorobili.
Nasz plan był następujący : przyjazd w czwartek na ok 20 i powrót w niedzielę.
Każdego dnia wstawaliśmy o 7 (tak, niestety brat i mąż nie dali mi taryfy ulgowej) i o 8 już byliśmy na stoku.Aż ciężko uwierzyć, ale jeździliśmy tak od rana do końca obowiązywania karnetu, czyli do 16 (z małymi przerwami na grzańca)!!! Po zjechaniu na sam dół szybko przechodziliśmy do samochodu i do karczmy na jedzenie. Nasz gospodarz polecił nam domowe jedzenie "Kaprys". Pyszne dania, duży wybór, przystępne ceny i bardzo miła obsługa (z właścicielem na czele).
Odwiedziliśmy również Denny's Steakhouse (coś dla smakoszy steków). Osobiście mnie tam nic nie zachwyciło, normalne, drogie jedzenie :)
Co do samego stoku/wyciągu/orczyków :
- trasa narciarska wynosi ponad 32 km, także jest po czym śmigać (najgorsze dla początkujących jest fakt, że aby dostać się na najłagodniejszą trasę należy przejechać około 15 minut na orczyku(jest bardzo stromyyyy);
- minusem jest orczyk (ten pierwszy/najważniejszy), który jest długi i bardzo męczący; docelowo powinien być tak wyciąg, ale ponoć są jakieś problemy (najpewniej chodzi o pieniądze);
- wszystkie orczyki są podwójne, także można podróżować z partnerem/mężem, bądź jak mój brat - stale poznawał nowe osoby co powoduje, że taki wyjazd należy do przyjemniejszych;
Poniżej cudne zdjęcia. Pogoda była jak kobieta - bardzo zmienna. Albo świeciło piękne słoneczko, bądź widoczność na stoku była znikoma (nawet wtedy nie daliśmy się zaciągnąć do domu - w końcu mieliśmy tylko 3 pełne dni na jazdę :).
Tak, w takich warunkach śmigaliśmy an nartach :)
Na stoku nie omieszkałam wykorzystać nowy szal z SIS :) Sprawdził się z 100%.
Poza zjeżdżaniem (99%) robiliśmy sobie małe przerwy na gorącą czekoladę ( to ja) bądź grzaniec:)
Wyjazd bardzo krótki, ale pozostało wiele miłych wspomnień, zdjęć i nowe znajomości. Na pewno jeszcze wrócimy do Szczyrku. Wszystkim gorąco bardzo polecam nawet teraz. Śnieg nie zelżał, a z informacji jakie posiadam stok czeka na turystów.
A Wy gdzieś byliście w tym sezonie na nartach?
Pozdrawiam serdecznie.
OMW


















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz